Makrama



  • Historia makramy
  • Węzły
  • Wybrane wzory
  • Moje prace

    Makrama zainteresowała mnie w wieku lat mniej więcej 9 lub 10, kiedy to już opanowałam biegle szydełko i druty. Jako, że były to czasy głębokiego PRL-u to przychodziły do nas paczki od wuja z Niemiec i któregoś razu, czy to specjalnie, czy w roli wypełniacza, znalazły się w paczce dwie książeczki o makramie i dwa kłębki sznurka jutowego dobrej jakości. Mój tata, zdolny chłopak, zaczął przeglądać je, ale nie wciągnęło go to do tego stopnia, żeby zacząć coś w praktyce.

    Za to ja owszem, byłam pod wrażeniem prostych węzełków, z których wychodzą takie cudaki! Ale początki nie były łatwe. Książeczki dostałam, ale sznurków nie, żebym nie zmarnowała na ćwiczenia jedynych dostępnych okazów. Ćwiczyłam zatem, biedna sierotka, na włóczce wiskozowej. Ale jakoś szło! Kiedy już moje umiejętności były na tyle zaawansowane, żeby sklecić coś ludzkiego, tata w geście wsparcia dla "sztuki" ofiarował mi te sznurki. Było to wyzwanie! Nie pamiętam już co z nich zrobiłam poza czerwono-żółtą sową, która wisi w kuchni (bo takież to miały kolory!)

    Muszę przyznać, że makrama wciaga, bo daje duże możliwości i wyzwanie dla wyobraźni. W zasadzie nigdy nie kopiowałam całych wzorów z książek, jedynie fragmenty, pewne połączenia. Kopiowanie nie daje tyle frajdy co tworzenie czegoś własnego. Tylko koty i sowy są odwzorowane prawie identycznie

    Kiedy zaczyna się makramę ze sznurków o więcej niż jednym kolorze, trzeba przewidzieć na kilka kroków do przodu, jak rozłożą się kolory. To dość istotne, bo w tym układzie kolor musi współgrać z wzorem. Jeśli tak nie będzie jedno zaburzy koncepcję drugiego i wyjdzie bezład. Również symetria ma tu znaczenie. W dużych pracach w kilku kolorach, symetria nadaje spokojny ton i równowagę zarówno dla stosownych wzorów jak i kolorów.

    Jak widać więc zaplanowanie makramy w całości nie jest proste. Dlatego ja przyjęłam taką zasadę: w dużych pracach obowiązkowo symetria i planowanie tylko kilku kroków na przód. Stopniowe rozwijanie dalszych pomysłów przyniesie oczekiwany efekt. No i bez pośpiechu! Czasem pracując nad czymś traciłam wenę i czekałam 2-3 tygodnie aż "zobaczyłam" jak to dalej pójdzie.

    Z istotnych uwag pozwolę sobie nadmienić, że:

  • jeśli makrama ma być dłuższa niż 100 cm, to należy zaczynać tnąc odcinki sznurka na conajmniej 10 m. Generalnie zasada jest taka, że na duże przedmioty wystarczy sznurek o czterokrotnej długości wyrobu pomnożony przez dwa (ponieważ sznurek składa się na pół), a na mniejsze przedmioty odmierzać należy sznurki o pięciokrotnej długości pomnożone przez dwa.
  • przed zakupem sznurka warto policzyć ile metrów będzie potrzeba na planowaną makramę (zwykle wychodzi koło 150 m).
  • długie sznurki nie są wygodne w zaplataniu, bo każdy pojedynczy węzeł to podwójne przeciągnięcie kilku metrów na początku. Dlatego do wprawek polecam mniejsze wzory.
  • w jednej makramie lepiej nie łączyć sznurków o różnej grubości i z różnego materiału, bo wygląda to nie ładnie i zwykle wzór nie układa się tak jak powinien.
  • fajnie wyglądają również różnego rodzaju drewniane elementy, jak koraliki dowolnej wielkości, kółka, pałeczki. Kolory drewnianych elementów mogą ładnie współgrać z kolorami sznurków.

    Na stronie znajdują się podstawowe węzły makramowe, z książek, o których wspomniałam:

  • "Makramee plastich" - Dieti G. Fausel. Wydawnictwo Frech-verlag. Stuttgart 1980.
  • "Makramee kreationen" - Dieti G. Fausel. Wydawnictwo Frech-verlag. Stuttgart 1980.
  • "Wiązania makramowe" - Irena Kotecka. Wydawnictwo WATRA. Warszawa 1985.
  • "Makrama" - Alzbeta Brezinova. Wydawnictwo WATRA. Warszawa 1987.

    Zamieściłam również zdjęcia wybranych wzorów z krótkim opisem wykonania lub potrzebnych surowców. No i kilka moich prac, w większości starszych bo ostatnio nie miałam czasu zajmować się makramą, ale i tak do tego wrócę!
    Jeżeli mieszkacie w Warszawie to sznurki można kupić na pl. Grzybowskim lub na ul. Śniadeckich.